Jako bardzo mała dziewczynka lubiłam podglądać Mamę w kuchni. A że byłam bardzo ciekawska to ciągle męczyłam Ją pytaniami. Mama cierpliwie odpowiadała na każde z nich, tłumacząc wszystko adekwatnie do mojego wieku. Jedno z tych pytań brzmiało:
Mamo jak siem lobi zupe?
Pamiętam to jak dziś...
Mama z uśmiechem powiedziała, że podstawą większości zup jest dobry bulion. Bulion może być warzywny, wołowy albo drobiowy....
Mamo a co to jest bulion?
Bulion to taki rosół, jeśli dodasz do niego pomidory zrobisz pomidorówkę, jeśli ogórki - ogórkową....
I mniej więcej tak to się zaczęło...
Całkiem niedawno znalazłyśmy z siostrą stary zeszyt z przepisami naszej Mamy, w którym znalazły się też moje "graślawe" zapiski z eksperymentów moich i siostry - np. na napój składający się z wody, kakao, soku z cytryny, wiórków kokosowych itd.
Oczywiście nie nadawał się do wypicia.... BLE.... Ale miałam wtedy jakieś 8 lat, a siostra 4.
No i te niedzielne śniadania po kryjomu przygotowane dla rodziców, które jedli udając, że im smakuje. Kochani!!!
Teraz idzie mi trochę lepiej, ale nadal chcę się uczyć i poznawać nowe smaki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za Twój komentarz :)